|
Plebania - w życiu i na ekranie
Wywiad z księdzem Stanisławem Bartmińskim
(Tele Tydzień Nr 51 - 19.12.2005)
Niedaleko zamku w Krasiczynie pod Przemyślem wznosi się plebania. Dom jak setki innych, nie wyróżnia się niczym specjalnym, ale po przekroczeniu progu wielu gości odnosi zaskakujące wrażenie. Znają te wnętrza, choć nigdy wcześniej w nich nie byli. Skąd? Odpowiedź brzmi - z serialu "Plebania".
Scenograf upodobnił plan filmowy do siedziby krasiczyńskiego proboszcza, bo właśnie tu narodził się serial.
Na krańcu Polski
Sześć lat temu w firmie Besta Film powstał plan nakręcenia telenoweli rozgrywającej się z dala od wielkich miast, gdzieś nad granicą. Życie małej miejscowości miało być pokazane z perspektywy plebanii. Ogłoszono konkurs na scenariusz.
Olaf Olszewski, scenarzysta i dokumentalista, który wziął udział w rywalizacji, szukał w kraju księdza mogącego być pierwowzorem głównego bohatera. Po kilku nieudanych próbach skorzystał z rady matki, która w stanie wojennym współpracowała z księdzem Stanisławem Bartmińskim z Krasiczyna. Organizował on wtedy pomoc dla rodzin osób internowanych i spotkania środowisk twórczych, a potem prowadził wiele akcji charytatywnych,
- Zaprosiłem pana Olafa, żeby przyjrzał się naszemu życiu - wspomina ksiądz Stanisław Bartmiński. - Przyjechał wraz z żoną Magdą. Zamieszkali na plebanii, bywali na mszach i nabożeństwach. Poznawali działalność kancelarii. Odwiedzali wielu parafian, którzy opowiadali im o swoim życiu.
Efektem tych obserwacji i rozmów był scenariusz tak bogaty w realia, że bezkonkurencyjny. Rozpoczęto prace przy serialu i ekipa znów często gościła w Krasiczynie. Aktorów grających księży trzeba było wtajemniczać w szczegóły liturgii, a nawet pokazać, jak wkłada się sutannę, albę czy ornat.
Podsuwa pomysły
Ksiądz Bartmiński został konsultantem serialu. Czyta scenariusze, ogląda już nakręcone odcinki, zgłasza także propozycje nowych wątków,
- Bywają to sprawy, z którymi sam się zetknąłem lub usłyszałem od wiarygodnych świadków - mówi. - Oczywiście, tak zmienione, żeby nie naruszały niczyjej prywatności. Potem scenarzyści robią z tym to, co uznają za stosowne. Czasem z wątku moim zdaniem istotnego, powstaje epizod. Kiedy indziej nabiera znaczenia jakiś szczegół.
Społecznik
W serialu najważniejsze są sprawy obyczajowe, działalność społeczna może być tylko sygnalizowana. A jest ona niesłychanie ważna w życiu księdza Bartmińskiego. Od lat organizuje pomoc dla dzieci z rodzin źle sytuowanych. Działa na rzecz pojednania polsko-ukraińskiego. Odremontował stary cmentarz żydowski, za co dziękował mu ambasador Izraela w Polsce. Wydaje pismo regionalne. A przy tym zawsze ma czas porozmawiać z ludźmi, którzy przychodzą na plebanię, żeby poprosić o radę i opowiedzieć o kłopotach.
Jak w filmowym Tulczynie.
|
|