Marcin Piętowski
MIŁOŚĆ JEST WSZYSTKIM
(Tele Tydzień nr 50 - 06.12.2004)



Do "Plebanii" wkroczył jak burza - wcielił się w postać kontrowersyjnego księdza i od razu tchnął w serial nowego ducha....

Czy decydując się na aktorstwo, miał Pan świadomość, jaki jest ten zawód?
Myśl o aktorstwie pojawiła się dosyć wcześnie, ponieważ już w szkole podstawowej. Nie zastanawiałem się nad tym, czy będzie łatwo czy trudno, tylko zapisałem się do teatru amatorskiego w Warszawie prowadzonego przez Aldonę Figurę. Wtedy definitywnie postawiłem na aktorstwo.

A dlaczego wybrał Pan łódzką Filmówkę, a nie szkołę teatralną w Warszawie czy Krakowie?
W Łodzi wydział aktorski to właściwie wydział teatralny. Ponadto mieliśmy inne zajęcia, których nie ma ani w szkole warszawskiej, ani krakowskiej. Były to zajęcia przed kamerą , z reżyserami i operatorami.

Mam pan szczęście, że gra w teatrze i w serialu. Te prace uzupełniają się, a to jest chyba ważne?
To jest bardzo ważne! Ktoś, kto mówi, że chce być aktorem, ale na popularności kompletni mu nie zależy , oszukuje siebie albo innych. Teatr daje nobilitację, satysfakcję zawodową. Kiedy buduje się rolę, pracuję nad nią, wtedy uprawia się aktorstwo w pełnym tego słowa znaczeniu. Praca w serialu jest bardzo szybka. Nie ma czasu na budowanie roli, to inna forma, ale równie ciekawa. To dwie różne prace, które powinny się uzupełniać.

A satysfakcja finansowa?
Wiadomo, że jest to bardzo istotne

Ksiądz Artur, Pana serialowy bohater, to człowiek dla którego główną wartością są pieniądze. A jaką wartość stanowią dla Pana?
Nie są wartością nadrzędną. Wiem, że jestem w stanie poświęcić wszystko dla czegoś, co jest dla mnie najważniejsze. Tym czymś jest miłość. Mógłbym pracować w myjni samochodowej, być kelnerem, żeby tylko nie stracić tego, co daje mi napęd do życia.

Do takiej świadomości się dorasta....
Tak nie zawsze tak było. Kiedyś wydawało mi się, że to co chcę robić, jest najważniejsze. W tej chwili mógłbym zrezygnować z życia zawodowego na rzecz prywatności

To brzmi niewiarygodnie
Wiem. Ktoś może powiedzieć, że to bzdury, że kokietuję. A ja kocham swój zawód, chociaż kosztował mnie bardzo dużo ciężkiej pracy, dużo wysiłku. Chciałem uprawiać ten zawód, uprawiam go i chciałbym być postrzegany jako aktor solidny, ale i tak pracę stawia na drugim miejscu.

Odnajduje Pan w sobie cechę, która jest jakimś atutem w zawodzie aktora?
Nie odnajduję w sobie takich konkretnych cech. Trudno mówić o sobie jako o aktorze. Nie wiem, czy jestem kompletnym aktorem. Może tą cechą jest krytycyzm? Przecież aktor zadowolony z siebie może przejść na emeryturę. ( śmiech)

Rola kontrowersyjnego księdza to chyba duże wyzwanie?
Owszem. Interesujący jest konflikt diabła z aniołem. Do tej pory w Tulczynie księża to kryształy. Pojawił się Artur, który na pierwszy rzut oka jest postacią negatywną. Ale myślę, że ta postać ma jeszcze drugie dno...

Rozmawiała Paulina Pawlak







© 2000-2005 Telewizja Polska S.A. Producent wykonawczy serialu BESTA FILM; współpraca STI Studio Filmowe;
e-mail: plebania@besta.pl