|
Aleksandra Kisio
SŁAWA JĄ KRĘPUJE
(Tele Tydzień Nr 52 - 22.12.2008)
Trochę ją peszy fakt, że przez media bywa czasami porównywana z piękną Ageliną Jolie.
Gra piękne i niebezpieczne kobiety. W serialu "Plebania" grana przez nią Sandra zawróciła w głowie
nawet samamu Traczowi.
Atrakcyjna Sandra to wyjątkowo łakomy kąsek w małym Tulczynie.
Owszem, ale niestety, wpadnie jak śliwka w kompot. Zakochała się bowiem na zabój w czarnym charakterze jakim jest Janusz Tracz. Za sprawą tej miłości stanie się naiwną, małą dziewczynką i pozwoli ukochanemu okręcić się wokół małego palca.
Nie będzie happyendu?
Jeszcze nie wiadomo. Na razie jest szczęśliwa i korzysta z życia. Przyjmuje mnóstwo prezentów i coraz bardziej traci głowę. Wątek romansu Sandry i Janusza będzie się rozwijał.
Tracz jest okrutny, ale ma słabość do pięknych kobiet. Czy tacy mężczyźni wzbudzają Pani zainteresowanie?
Oj, nie! Nie mogłabym żyć z takim typem pod jednym dachem. Prywatnie od 6 lat jestem związana z tym samym mężczyzną, także z silnym charakterem, ale nie czarnym.
A jak Pani mężczyzna reaguje na to, gdy bywa Pani porównywana z taką gwiazdą, jak Angelina Jolie?
O to trzeba zapytać jego (śmiech), Mnie krępują takie porównania, ą robią to głównie media. Chociaż
pochlebia mi to, bo Angelina jest piękną kobietą.
Uroda pomaga w pracy?
Myślę, że w Polsce aktorkom ogólnie jest trudniej. Po prostu ról kobiecych jest mniej lub są mało interesujące. Wszystko zależy od typu urody. Jeśli jest zbyt wyrazista, to jeszcze gorzej. Kiedyś często słyszałam, że z powodu mojego wyglądu nie mogę grać takiej czy innej bohaterki.
To znaczy, jakiego?
U nas lepiej sprzedaje się słowiański typ urody. Byłam swego czasu brunetką i wtedy otrzymywałam mniej propozycji, chociaż w tamtym kolorze włosów czułam się i wyglądałam świetnie. Myślę, że kobiety "wtapiające się w polski krajobraz", czyli blondynki są lepiej przyjmowane przez widzów.
Wie Pani, jak stać się gwiazdą?
Na karierę nie mam pomysłu. Trzeba zdać się na przypadek, cała reszta to ciężka praca. Nigdy nie wiadomo, kiedy otrzyma się taką propozycję, która da nam kopa, wywinduje nas w górę w rankingach popularności i zapewni uznanie w oczach reżyserów.
Zabiega Pani o to, by być rozpoznawalna?
Myślę, że uznanie poparte pracą daje dopiero prawdziwą satysfakcję i spełnienie. Sława dla sławj' mnie nie interesuje, a nawet krępuje. Czasem czuję się nieswojo,
gdy najakiejś imprezie rzucają się na mnie fotoreporterzy. Błyski fleszy, choć miłe, nie są najważniejsze dla mnie jako aktorki.
Rozmawiała Ewa Pokrywa
|
|