Plebania
Strona główna Streszczenia Sezon 3 (odc. 0198-0324) Streszczenia odc. 0243-0249

Sonda

Jak długo chciałbyś/chciałabyś oglądać Plebanię?

 

Streszczenia odc. 0243-0249

ODCINEK 243

19.12.2002 - czwartek

Borosiukowa opowiada proboszczowi o zaginięciu Romusia. Janka prosi Antoniego by modlił się za szczęśliwy powrót jej syna. Cieplak tłumaczy siostrze dlaczego porwał Romusia. Ela prosi brata, aby uwolnił chłopaka. Jan stwierdza, że nie może go wypuścić, to bowiem mogłoby pokrzyżować jego plany. Tłumaczy, że Romusia nie można przekupić i dlatego będzie musiał go oszukać. Norbert proponuje Krystynie dalszą pomoc w poszukiwaniu Cieplaka. Tłumaczy, że straszył zerwaniem umowy, aby otrzymać wreszcie zaliczkę. Krystyna wręcza Borosiukowi pieniądze. Norbert obiecuje, że spotkanie z Cieplakiem nastąpi w dniu święta Trzech Króli. Romuś wypytuje Cieplaka, kiedy wreszcie spotka się z tatą. Jan okłamuje chłopaka, mówiąc że to właśnie on jest jego ojcem. Cieplak wyznaje, że już od wielu lat pragnął pojednania z rodziną. Wzruszony Romuś pada w objęcia Jana. Proboszcz opowiada Józefinie, że Piotr i Barbara zrobili na nim wrażenie zgodnego małżeństwa. Gospodyni wyznaje, że trudno jej w to uwierzyć i prosi, by ksiądz modlił się za jej dzieci. Do Tulczyna przyjeżdża syn Piotra i Barbary, Mateusz. Chłopak oznajmia, że chce poznać prawdę i pyta rodziców, czy już się nie kochają. Zakłopotani małżonkowie milczą. Cieplak odwozi Romusia do Tulczyna. Jan przysięga, że wróci szóstego stycznia, na Trzech Króli.


ODCINEK 244

20.12.2002 - piÄ…tek

Rodzina Wojciechowskich je śniadanie w napiętej atmosferze. Karolina domaga się, by rodzice wyjaśnili synowi, co dzieje się w domu, lecz rodzice śpieszą się do pracy. Mateusz przekonuje siostrę, że w życiu zdarza się, iż ludzie się rozchodzą, a jego bardziej interesuje spotkanie z kolegami ze szkoły, którzy także przyjechali do Tulczyna na święta. Borosiukowa przychodzi do księdza z Romusiem, który po dwóch dniach wreszcie wrócił, lecz nie chce powiedzieć, gdzie był. Chłopak, zgodnie z obietnicą daną Cieplakowi, zapewnia tylko, że miał bardzo ważne sprawy, a teraz jako Wielki Cieśla musi zająć się zrobieniem szopki. Proboszcz uważa, że powinien zebrać lalki od dzieci i urządzić szopkę jak w zeszłym roku, tenjednak chciałby zamiast lalek użyć żywych ludzi. Duchowny usiłuje odwieść go od tego pomysłu. Romuś snuje rozważania o rodzinie. Halinka złości się, że Zbyszek ciągle nie przynosi choinki. On wyjaśnia, że ma lepsze zajęcie - sprzedawanie opłatków. Demonstruje nawet, jak postępuje z klientami, by zapłacili więcej. Pod wieczór żona wypytuje kościelnego, jak mu poszło. Kiedy słyszy, że zarobił 300 zł, jest zachwycona. Zbyszek jednak wyjaśnia, że tyle zarobił w dwa tygodnie. Halinka znów jest sfrustrowana. Robi mężowi wyrzuty, że nie dąży do poprawienia ich sytuacji materialnej i bierze od życia tylko tyle, ile da mu los, a ona chciałaby więcej niż "co łaska". Mateusz w restauracji spotyka Anetę, ale rozmowa między nimi się nie klei. Dziewczyna ma zastrzeżenie do jego nowych kolegów, ten z kolei dziwi się, że ona nadal marzy o Heńku Grzybie, kleryku. Między Cieplakiem a Elżbietą dochodzi do kolejnej scysji. Kobieta wytyka bratu, że jest złym człowiekiem bez zasad i sumienia, wyrzuca mu, że otumanił Romka. Jan twierdzi, że w przeciwnym razie musiałby go zabić. Dowodzi także, że siostra jest gorsza, bo wprawdzie ma zasady, lecz pomagając mu łamie je, dla pieniędzy. Elżbieta ostrzega, że będzie miał kłopoty, kiedy Romuś się wygada. Aneta idzie do kościoła, dokąd przychodzi również Heniek. Po nabożeństwie dziewczyna zatrzymuje kolegę przed świątynią.


ODCINEK 245

21.12.2002 - sobota

Proboszcz pyta Heńka o seminarium i naukę. Chłopak zwierza się z wątpliwości, które znów ma po spotkaniu z Anetą. Boi się, że ona nie da mu spokoju i nie jest pewien swoich reakcji. Ksiądz uświadamia mu, że to czas jego próby i radzi, by nie uciekał przed dziewczyną, bo będzie za nim biegała do końca życia. Kiedy Gosia, Hanka i inne córki wracają do domu z choinką, Tosiek płacze nad zdjęciem Sofie. Na widok drzewka burczy, że to zabobony. Hanka demonstracyjnie wybiera się do hurtowni. W sklepie ma ją zastąpić trzynastoletnia Danusia, a siostrze pomoże najmłodszy z rodzeństwa - Misiek. Do restauracji, dokąd właśnie przyszła Aneta, przybiega podekscytowana Grzybowa. Jest dla dziewczyny nadzwyczaj miła, a kiedy wkrótce zjawia się w lokalu także jej syn, zachęca oboje, by się serdecznie przywitali. Każe Heńkowi zostać z Anetą, nawet zamawia dla nich herbatę i sernik. Kandydat na księdza dochodzi do wniosku, że matka ma nadzieję, iż nie wytrzyma w seminarium. Szczerze oświadcza koleżance, że nie widzi nic złego w przebywaniu w jej towarzystwie. Dodaje, że lubi ją, docenia jej urodę i jest pewien, że mogą być kumplami. Miłą atmosferę psuje Mateusz, który dołącza do nich i kpi z przyjaciela. Do sklepu, w którym Hanka pokazuje Danusi i Miśkowi co mają robić, przychodzi Józek. Kiedy dowiaduje się, że Hanka wybiera się do hurtowni, przypomina jej o braku prawa jazdy. Usprawiedliwia się, że nie może pomóc, bo ma patrol. Dziewczyna jest nieugięta: mimo wszystko pojedzie, bo nie może dopuścić, by jej rodzina zdechła z głodu. Ksiądz Adam wątpi, by wśród gości, których wylicza Halinka, znalazła się także jego matka, zawiedziona postępowaniem Wiki. Tymczasem one przyjeżdżają na plebanię razem. Wiki oznajmia, że znalazła pracę, a Maria - że przenosi się do Tulczyna na stałe. Romuś, który w kościele przygotowuje szopkę, prosi o pomoc przechodzącego obok Tośka. Dziwi się, że mężczyzna się nie przeżegnał. Ten odpowiada, że nie ma ani Boga, ani Chrystusa. Wstrząśnięty Romuś zabrania mu bluźnić. Do świątyni wbiega Danusia.


ODCINEK 246/247 (świąteczny)

26.12.2002 - czwartek

W Tulczynie drugi dzień świąt. W kościele trwa msza, a na plebanii Józefina przygotowuje śniadanie, w czym próbuje jej pomagać Maria. Wraca Zbyszek, z owsem pozbieranym w świątyni. Zdziwionej Marii wyjaśnia miejscową tradycję, która nakazuje wiernym obsypać nim kapłana w dzień św. Stefana. Hanka z wypadku uszła z życiem, lecz odniosła ciężkie obrażenia i leży w hrubielowskim szpitalu. Tosiek czuwa przy jej łóżku, wspomina dawne czasy, kiedy jeździł do "Pewexu" po czekoladę dla córeczki, gdy chorowała na grypę. Rozżalona dziewczyna uświadamia ojcu, że to przez niego doszło do wypadku. Rozpacza też, że rozbiła żuka. Józek wybiera się w odwiedziny do Hanki. Piecuchowa usiłuje go zatrzymać. Ten twardo oświadcza, że sam będzie decydował o sobie, martwi się o dziewczynę i nie obchodzi go, co matka o niej myśli i mówi. Józefina i Halinka opowiadają Marii o swojej sytuacji rodzinnej, która skomplikowała się, odkąd siostra Sławka wyszła za mąż za byłego księdza. Maria rozumie tęsknotę Halinki za dziećmi i znów zaskakuje rozmówczynie informacją, że porzuca Grudziądz, gdzie przegrała w wyborach samorządowych, i ma zamiar na stałe osiąść w Tulczynie. Halinka dopytuje się, czy zamieszka na plebanii. Do Borosiukowej, stojącej w kościele przed szopką wykonaną przez Romusia, niespodziewanie podchodzi Norbert. On także podziwia dzieło syna. Wyraża nadzieję, że kiedyś oboje mu wybaczą i wyznaje, że całą Wigilię przestał pod ich oknem, nawet kolędy śpiewał razem z nimi. Wzruszony do łez wspomina życzenia, które Romuś złożył matce, a które jemu udało się odczytać z ruchu warg syna. Nadchodzi podekscytowany Romuś. Pokazuje Norbertowi leżący w zakrystii stos misiów i lalek, i opowiada, jak trudno było wybrać te, które ostatecznie znalazły się w szopce. Zwierza się też, że znalazł ojca, więc jasnowidz już nie musi go szukać. Norbert domyśla się, co zrobił Cieplak. Józek przynosi Hance pomarańcze. Wyrzuca sobie, że pozwolił jej jechać, choć wiedział, że nie ma prawa jazdy. Nieporadnie wyznaje, że się o nią martwi. Hanka odkrywa, że choć on łaskocze ją w stopy, nic nie czuje. Kiedy lekarz wzywa do gabinetu kogoś z rodziny pacjentki, Józek idzie i zapewnia, że jest jej narzeczonym. Dowiaduje się, że w wyniku obrażeń Hanka prawdopodobnie już nigdy nie będzie chodziła. Maria odwiedza doktora Blumentala. Przynosi opłatek. Dopytuje się, czy znalazł dla niej dom, o co go kiedyś prosiła. Jest rozczarowana, kiedy Jakub wyznaje, że go nie szukał, bo nie wierzy, aby mogła porzucić Grudziądz i zaszyć się w Tulczynie. Szukając jakiegoś rozwiązania, Maria proponuje, że zamieszka z nim. Zapewnia, że wszystko się ułoży, bo jego dom jest duży, a ona potrafi uszanować czyjąś prywatność. Jakub się waha, w końcu jednak się godzi. Hanka pyta pielęgniarkę, gdzie jest Józek. Dowiaduje się, że już poszedł. Zirytowana zapowiada, że odtąd jej nie ma dla niego. Tymczasem posterunkowy płacze na korytarzu, oglądając zdjęcie rentgenowskie jej kręgosłupa. Cieplak, rozdrażniony tym, że siostra ciągle coś przypala, ma zamiar iść do baru. Zatrzymuje go nagłe przyjście Borosiuka. Norbert wyrzuca Janowi, że ukradł mu syna i grozi na wypadek, gdyby Romusiowi coś się stało. Cieplak go uspokaja, częstuje alkoholem i obiecuje, że powie chłopakowi, kto jest jego prawdziwym ojcem, gdy przy pomocy Borosiuka odzyska córkę. Przedstawia jednak argumenty, które przemawiają za tym, że Janina, mogąc wybrać, w trosce o dobro syna raczej jego wybierze na ojca niż Norberta - drania i oszusta bez grosza. W gospodzie Krystyna, Zenon i Kasia siedzą przy odświętnie zastawionym stole. Dziewczynka proponuje, żeby znów urządzić Wigilię.


ODCINEK 248

27.12.2002 - piÄ…tek

W plebanijnej kuchni kobiety rozmawiają o karierze. Maria przekonuje Halinkę, że jej zrobienie wcale nie daje takiej satysfakcji, jak się jej wydaje. Józefina nie dowierza, że była burmistrz osiądzie w Tulczynie. Maria po raz kolejny zaskakuje ją informacją, że postanowiła ostatecznie zamieszkać u Blumentala. Jest pewna, że życie pod jednym dachem ułoży im się doskonale, choć rozmówczynie nie kryją powątpiewania. Proboszcz i wikariusz dzielą między siebie rejony wsi, do których udadzą się z kolędą. Niespodziewanie do księdza Adama przychodzi Andżelika, która już dość długo nie pokazywała się na plebanii. Odwołując się do przyjacielskich uczuć, jakie kiedyś do niej żywił, zwierza mu się, jak bardzo jest osamotniona, a na koniec prosi o adres, pod który mogłaby posłać paczkę dla syna Janusza. Adam, domyślając się prawdziwych intencji prośby, odmawia. Przypomina kobiecie, co wcześniej zrobił Tracz, by odebrać dziecko matce. Wiki także jest zaskoczona decyzją matki, ale potem rozbawia wszystkich opowiadając o pracy selekcjonerki, którą wreszcie znalazła, a która polega na wpuszczaniu do klubu tylko wybranych gości. U proboszcza zjawia się Józek. Opowiada mu o swoich uczuciach do Hanki i tym, jak po otrzymaniu od lekarza zdjęcia rentgenowskiego jej kręgosłupa stchórzył i nie potrafi jej przekazać, że nie będzie mogła chodzić. Ksiądz uspokaja go, że na razie nie jest za dziewczynę odpowiedzialny i nie musi wyręczać jej ojca. Tymczasem Hanka pytającemu ją o Józka ojcu odpowiada ze złością, że poprzedniego dnia poszedł sobie bez pożegnania. Wzburzona rozmową z Adamem Andżelika spotyka Halinkę. Ta, widząc zdjęcie Ukrainki z synkiem, które wypadło z upuszczonej torebki Traczowej, pyta o dziecko.


ODCINEK 249

28.12.2002 - sobota

Po porannej mszy Andżelika chce się wyspowiadać. Z żalem zwierza się księdzu Antoniemu, jak bardzo czuje się nieszczęśliwa, nie mogąc urodzić dziecka. Proboszcz sugeruje, że powinna pomyśleć o adopcji. Andżelika odrzuca tę radę i przekonuje duchownego, że Janusz ma dziecko i ona bardziej na nie zasługuje niż Ona. Na refleksję księdza, że być może Bóg ją w ten sposób doświadcza, rzuca, że jest skłonna przypuszczać, iż raczej prowokuje do działania. Ma zamiar odebrać to dziecko matce. Adwokat, któremu Janusz pomógł wygrać wybory na wójta, zapewnia protektora, że przetarg rozpisał zgodnie z jego wolą. Tracz przypomina mu, że jest jego chłopcem na posyłki i wyraża nadzieję, iż dzięki niemu zarobi dużo pieniędzy, nieuczciwie, ale zgodnie z prawem. Wikariusz dowiaduje się od Halinki, że dała Andżelice adres domu samotnej matki w Żytomierzu, w którym przebywa Ona z synkiem. Wpada w popłoch domyślając się, że zdeterminowana kobieta nakłoni męża do porwania dziecka. Rzeczywiście, Andżelika przekazuje Januszowi adres, który zdobyła. On jednak nie zamierza odzyskać synka siłą. Heniek przynosi proboszczowi list od rektora swojego seminarium z prośbą, o przekazanie na rzecz uczelni pieniędzy z jednej tacy. Okazuje się także, że ksiądz ma w 11 punktach przedstawić charakterystykę młodego kleryka. Heniek wyznaje szczerze, że wybiera się z Anetą i kolegami z dawnej klasy na zabawę sylwestrową. Przy okazji proboszcz znajduje wśród papierów zdjęcie rentgenowskie, które zostawił Józek, a którego on jeszcze nie przekazał Tośkowi. Wtedy właśnie przybiega Zbyszek z wiadomością, że Tosiek, który ciągle powtarzał, że nie ma Boga, jest w kościele.



wróc