Plebania
Strona główna Różności Wywiady Agnieszka Włodarczyk

Sonda

Jak długo chciałbyś/chciałabyś oglądać Plebanię?

 

Agnieszka Włodarczyk

Agnieszka WłodarczykZAWSZE CHCIAŁAM ŚPIEWAĆ

(Kurier TV Nr 14 - 02.04.2007)

Czy "zdobędzie nas przebojem"? Wygląda na to, że wzięła sobie do serca hasło programu "Jak Oni śpiewają", w którym gwiazdy seriali wykonują popularne szlagiery.

Wiki z "Plebani!" śpiewa, w dodatku konkuruje między innymi z proboszczem Antonim - Włodzimierzem Matuszakiem...

I pewnie dlatego jest nam raźniej, bo jesteśmy z jednego teamu serialowego. Ale wśród występujących jest więcej osób, z którymi zetknęłam się na zawodowym szlaku. Z Małgosią Lewińską brałyśmy już udział w kilku wspólnych programach, a Andrzej Nejman startował wraz ze mną w pierwszej edycji "Tańca z gwiazdami".

Teraz gwiazdy śpiewają. Co skłoniło Panią do wzięcia udziału w tym show?
Uznałam, że to dobra okazja, żeby się sprawdzić i pokazać na innym gruncie. Aktorką zostałam przez przypadek, a tak naprawdę od zawsze chciałam być piosenkarką, bo śpiewanie sprawia mi wielką przyjemność. Mimo stresu, który towarzyszy każdemu występowi.

Nie widać tego, a na scenie prezentuje się Pani ze swobodą i wdziękiem...
Ale wewnątrz jestem spięta. Najbardziej boje się kompromitacji, bo tak naprawdę nikt nigdy nie uczył mnie śpiewać. Wszystko, co przedstawiam, to tyle, ile dostałam od Boga!

A obdarzył Panią szczodrze. Nie tylko talentem wokalnym, bo wyróżnia się też Pani urodą...
Czasem zdarza mi się nie być do końca zadowoloną ze swego wyglądu, jak każdemu. Jednak nie uroda jest w tym programie najważniejsza, a przynajmniej na to liczę. Tu główną rolę odgrywa piosenka i na tym się skupiam.

Czy wśród uczestników konkursu panuje atmosfera rywalizacji?

Każdy kolejny etap to coraz większe emocje. Tym bardziej, że nigdy nie wiemy, jaki utwór wybiorą dla nas widzowie. Możemy tylko liczyć na to, że spełnią nasze prośby.

Jak długo przygotowuje się Pani do występu?
Szczerze mówiąc jest bardzo mało czasu na ćwiczenia. W tygodniu, na przygotowanie danej piosenki, mam nie więcej jak cztery godziny. To musi wystarczyć.

Program powstaje w Warszawie, a Pani - jak chodzą słuchy - wyprowadziła się daleko od stolicy...
To plotka, która nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Prasa wypisuje o mnie i moim narzeczonym wiele nieprawdziwych informacji. Oboje mieszkamy i oboje ciężko pracujemy w Warszawie. A przez ostatnie pół roku nawet nie mieliśmy czasu wyjechać gdziekolwiek, nie mówiąc o wyprowadzce. Czasem jestem zbulwersowana tym, co czytam. Najczęściej jednak się nie przejmuję, bo szkoda nerwów!

Rozmawiała Jolanta Majewska-Machaj

 




Agnieszka WłodarczykWYROSŁAM JUŻ Z BANKIETÓW

(Tele Tydzień Nr 37 - 12.09.2005)

Należy do serialowych szczęściarek. Obecnie możemy ją oglądać ją w roli narzeczonej Kazika w "Talkach z resztą" i jako Wikę w "Plebanii".

"Talki z resztą" to podobno serial inny niż wszystkie?
Zrozumiałam to już na etapie zdjęć próbnych i dlatego chyba nie przeżyłabym, gdyby rola Zuzy przeszła mi koło nosa (śmiech). Zachwycił mnie przede wszystkim błyskotliwy i szalenie dowcipny scenariusz "Talków". Poza tym cała ekipa była młoda i wyjątkowo zgrana. Na razie nakręciliśmy sześć odcinków i naprawdę wiele bym dała, żebyśmy znów mogli się spotkać na planie.

Wcielasz się tu w postać narzeczonej Rafała Królikowskiego.
Muszę szczerze przyznać, że chyba z nikim nie pracowało mi się tak dobrze, jak właśnie z Rafałem. Moja bohaterka Zuza jest młodą, szaloną, aczkolwiek wyjątkowo konsekwentną w dążeniu do celu dziewczyną.

To trochę tak jak Ty?
Nie powiedziałabym. Ja, w przeciwieństwie do Zuzy, nie idę do celu po trupach. To nie w moim stylu.

Jesteś dzieckiem szczęścia, bo praktycznie nie schodzisz z planu filmowego.
Z jednej strony mam dużo szczęścia, ale z drugiej niczego w życiu nie dostałam za darmo. Najbardziej cieszę się z tego, że po raz kolejny zwracają się do mnie z propozycjami producenci, z którymi już kiedyś pracowałam. To oznacza, że się na mnie nie zawiedli. Aktualnie wciąż pracuję na planie "Plebanii". Mam też zagrać w nowym serialu Polsatu.

Mówiłaś, że strzelanie i szybka jazda samochodem to Twoje najlepsze sposoby na relaks. A jak jest teraz?

Wszystko się pozmieniało. Teraz stawiam na ciszę i spokój, dlatego tak bardzo lubię wypady na Mazury. Szybka jazda samochodem przestała mnie kręcić, odkąd uświadomiłam sobie, jakie może mieć konsekwencje. Wstrząsnęła mną śmierć Waldka Goszczą. Zwolniłam.

Nie widać Cię ostatnio na bankietach?
Wyrosłam już z bankietów. Owszem, lubię czasem sobie potańczyć, ale ten sztuczny światek blichtru znudził mnie, i to bardzo.

Najskuteczniejszy lek na chandrę?
Nowa fryzura, makijaż i zakupy. Choć samo chodzenie po sklepach może wydawać się męczące, mnie odstresowuje i odpręża.

Rozmawiała Anna Wiejowska




Agnieszka WłodarczykNAGO? JUŻ TO MAM ZA SOBĄ

(Tele Tydzień Nr 12 - 21.03.2005)

Po ponad dwuletniej przerwie Agnieszka Włodarczyk wraca do serialu "Plebania"...

Co w tym czasie robiłaś?
Może cię zaskoczę, ale pracowałam. Te dwa lata nie były takie zupełnie bezczynne (śmiech). Zrobiłam serial "Talki i reszta", który urzekł mnie ciekawymi i dowcipnymi dialogami. Zagrałam w serialu "Dziki - Pojedynek", a także "Czego się boją faceci, czyli seks w mniejszym mieście".

Wracasz w kilku projektach.
Tak się złożyło. Rzadko odmawiam przyjęcia propozycji. Polski przemysł filmowy jest taki, że raczej nie można sobie pozwolić na wybredność i przebieranie.

Pamiętam jednak czas, kiedy byłaś wybredna.
Tak się może tylko wydawać, ponieważ po filmie "Sara" zaczęłam otrzymywać propozycje, które wymagały ode mnie występów nago. Zrobiłam to raz i nie miałam ochoty na więcej, dlatego odmawiałam.

Po "Sarze" czułaś się jak gwiazda? Czułaś, że zawojujesz świat?

Oj nie! Byłam bardzo pokorną dziewczynką. Maciek Ślesicki pomagał w zrozumieniu tej branży i uczulił mnie na wiele rzeczy.

Teraz nie jesteś już tak pokorna?
Już wiem, że pokory uczymy się całe życie. Ten czas, kiedy nie grałam w "Plebanii", sprawił, że uświadomiłam sobie, jak cenne jest posiadanie stałej pracy.

Mówi się, że z serialu "Plebania" odeszłaś na własne życzenie...
Nic mi o tym nie wiadomo. Moja postać zniknęła w bardzo naturalny sposób po to, by za chwilę ponownie się pojawić.

Lubisz swoją popularność?
Coraz mniej. Męczące jest, kiedy wchodzę do second-handu, w którym lubię wyszukiwać stare torebki czy niepowtarzalne ubrania, a wszyscy patrzą na mnie jak na dziwaka, i zastanawiają się, co ona tu robi. Popularność przestaje być przyjemna także, kiedy gazety zaczynają opisywać sprawy, które niekoniecznie chcę ujawniać.

Czujesz oddech konkurencji na plecach?
Chyba nie. W Polsce nie trzeba walczyć. Na castingach, kiedy spotykamy się z koleżankami, zawsze przyjaźnie rozmawiamy, nie udajemy, że się nie znamy.

A chodzisz na castingi?
Rzadko. Nie jestem związana z żadną agencją i w zasadzie wychodzę z założenia, że jeśli ktoś będzie chciał widzieć mnie w swoim filmie, to zadzwoni.

Rozmawiała Agnieszka Makowska

wrc