Plebania
Strona główna Różności Wywiady Małgorzata Teodorska

Sonda

Jak długo chciałbyś/chciałabyś oglądać Plebanię?

 

Małgorzata Teodorska

UKOCHANY Z OPAKOWANIEMUKOCHANY Z OPAKOWANIEM

(Tele Tydzień nr 25 - 16.06.2008)

Marzenia Irki z "Plebanii" o wielkim świecie i pracy modelki nie spełniły się. Wprawdzie wyrwała się z małego miasteczka, ale zapłaciła za to wysoką cenę.


Irka nie zrobiła kariery na wybiegu...
To nie jest łatwy kawałek chleba. Ciężko wybić się w dużym mieście, gdzie panują bezwzględne reguły. Do tego doszedł wiek - Irka nie jest już nastolatką. Na dodatek jako mężatka nie może myśleć tylko o sobie. Na dziewczynę z prowincji, która przyjeżdża do Warszawy czeka wiele pokus. Moja bohaterka wpadła w podejrzane towarzystwo, zaczęła pracować w nocnym klubie. Aby tam wytrwać, sięgnęła po narkotyki. Scenarzyści postanowili rzucić trochę kłód pod nogi Jurka (Wojciech Błach - red.) i Irki. Nie można przecież w nieskończoność ciągnąć wątku miłości do męża, bo z czasem to staje się nudne i mało interesujące dla widzów.

O trudnościach w pracy modelki wie Pani z własnego doświadczenia.
W tej pracy zawsze jest coś za coś i wielu chce wykorzystać młodą osobę. Dziewczyny są bardzo zazdrosne i jeśli człowiek nie jest uważny, może się ostro przejechać. Kiedyś postanowiłam spróbować, zobaczyłam, jak to jest. Po urodzeniu dziecka wycofałam się.

Ale ten świat nadal Panią pociąga, skoro zgodziła się Pani na rozbieraną sesję. Córka widziała te zdjęcia?
Wiktoria ma już dziesięć lat. Jest otwarta, rozmawiamy o wszystkim, również o moim zawodzie. Nie jest to temat tabu. Ale zdjęć nie widziała, nic chcę jej tłumaczyć, dlaczego akurat taka sesja. Mamy jeszcze na to czas. Nie chciałabym, aby to, co robię w jakikolwiek sposób jej zaszkodziło. Dzieci są tylko dziećmi i potrafią być okrutne.

A jeśli zobaczy zdjęcia w internecie?
Wiktoria ma swój komputer i trudno, aby w dobie internetu z niego nie korzystała, ale wiele stron ma zablokowanych. To nie jest tak, że może oglądać wszystko. Trzymam rękę na pulsie.

Wiele kobiet zazdrości Pani hojnego narzeczonego. Podobno podarował pani luksusowe BMW?
Nie wiem skąd wzięły się te bzdurne ploty, że samochód jest prezentem od Krystiana. Nigdy tego nie potwierdziłam. Niektórzy twierdzili nawet, że dostałam Ferrari. Musiałabym upaść na głowę, żeby wybrać sobie taki prezent! Która kobieta chciałaby na co dzień jeździć Ferrari po mieście? Przecież to typowo męski i bardzo niepraktyczny samochód.

Co Panią najbardziej pociąga w ukochanym mężczyźnie?
Całokształt. Kupiłam go w całości, z opakowaniem (śmiech), czyli z trzyletnią córeczką Mają. Najbardziej odpowiada mi w Krystianie, że jest bardzo inteligentny, ambitny i konsekwentny - te cechy stawiam na pierwszym miejscu.

Rozmawiała Teresa Gałczyńska



 

NARESZCIE SZCZĘŚLIWANARESZCIE SZCZĘŚLIWA

(Tele Tydzień nr 44- 29.10.2007)

Z wykształcenia jest ekonomistką. Mając 16 lat zaczęta pracować jako modelka. Popularność przyniosła jej rola sympatycznej barmanki, Irki Tosiek, w serialu "Plebania". Ostatnio występuje także w show "Jak Oni śpiewają".

Czuje Pani, że przywiązała się do Irki?
Oczywiście! Lubię swoją postać z "Plebanii". Zresztą, szczerze mówiąc, po siedmiu latach spędzonych w barze "Angelika" w Tulczynie, trudno byłoby nie zaprzyjaźnić się z Irką.

Nigdy Pani nie denerwowała? Jakoś nie mogę w to uwierzyć...
No dobrze. Przyznam, że czasami mnie wkurza. Dlaczego? Przede wszystkim dlatego, że jesteśmy od siebie bardzo różne. Jedyne cechy, które nas łączą, to szczerość i porywczość. Jak mamy coś do powiedzenia, obie mówimy to bez względu na konsekwencje.

Długo kojarzono Panią właśnie z "Plebanii". Liczy Pani na to, że po udziale w "Jak Oni śpiewają" posypią się również propozycje filmowe?
Byłabym obłudna i zakłamana, gdybym powiedziała, że nie mam takich tęsknot. Chciałabym, żeby, tak się stało, ale dopiero czas to zweryfikuje.

Jako nastolatka zadebiutowała Pani na wybiegu. To był zawód, o którym Pani marzyła?
W początkowej fazie może nawet tak, ale szybko się przekonałam, że nie jest to zajęcie dla mnie. Tym bardziej że najczęściej pracowałam nie w Polsce, lecz... w dalekiej Japonii. Rozłąkę z rodziną znosiłam bardzo źle.

Przedtem byty pewnie jakieś inne fantazje na temat przyszłości?
W dzieciństwie miałam wiele fascynacji. Moje wyobrażenia szybko się zmieniały: począwszy od zostania zakonnicą, poprzez bycie weterynarzem, lekarzem, fryzjerką, wróżką.

Była Pani śliczną, a więc... grzeczną dziewczynką?
Muszę panią rozczarować. Niestety, nie byłam grzecznym dzieckiem. Lubiłam bawić się z chłopcami, grać z nimi w nogę. Chodziłam po drzewach, a nawet plułam tak, jak oni. Bardzo ciężko przechodziłam okres buntu. Wydawało mi się, że wszystko wiem najlepiej, a tak naprawdę nie wiedziałam nic. W tamtym okresie po prostu byłam ładną chłopczycą...

W wieku 17 lat urodziła Pani córkę, Wiktorię...
To był najcięższy okres w moim życiu. Musiałam bardzo szybko wydorośleć, uświadomić sobie, że nie żyję już tylko dla siebie, ale przede wszystkim dla mojej córki Wiki.

Podobno nareszcie spotkała Pani prawdziwą miłość? Zapewne jest Pani szczęśliwa?
Tak, jestem bardzo szczęśliwa. Po raz pierwszy w życiu czuję, że kocham i jestem kochana. Tym bardziej że również relacja mojej córki z partnerem jest znakomita. Wika mówi do Krystiana po imieniu. Niczego jej nie narzucam. Jak kiedyś zechce, może nawet zacznie mówić do niego tato.

Rozmawiała Nina Gall




IRKA WRACA DO TULCZYNA

(Tele Świat nr. 44 02-08.11.2007)

Nieoczekiwanie w prywatne sprawy Irki (Małgorzata Teodorska) i jej męża Jurka (Wojciech Błach) włączy się Wiki (Agnieszka Włodarczyk). Dojdzie do wniosku, że tylko ona może pogodzić zwaśnione małżeństwo. Tym bardziej, że uważa, iż jeszcze nie wszystko stracone. Niebawem Wiki zrobi przyjaciółce niespodziankę i przyjedzie do Warszawy. Niestety, Irka będzie miała do niej pretensje o to, że nie raczyła uprzedzić jej o wizycie. Zdenerwuje się jeszcze bardziej, gdy Wiki zacznie mówić o Jurku.

Przecież on wniósł już do sądu pozew o rozwód ze mną! - wykrzyczy Irka. Zrobił to tylko po to, by zmusić się do myślenia i do powrotu do Tulczyna - usłyszy w odpowiedzi. Chciał ci to wszystko wyjaśnić, ale nie dałaś mu szansy. W czasie swojego pobytu w stolicy Wiki przez przypadek dowie się, że Irka straciła pracę w telewizji i w zasadzie nie ma już w Warszawie niczego do roboty. Pochłaniają ją prochy, nocne imprezy i podejrzane towarzystwo... Misja Wiki zakończy się sukcesem: Irka wróci do Tulczyna.




SŁODYCZE TO MOJA ZGUBA

(Tele Tydzień - 23.04.2007)

Z wykształcenia jest ekonomistką, ale od liczenia słupków bardziej pociąga ją aktorstwo. Od sześciu lat gra Irkę w serialu "Plebania".

Była Pani wziętą modelką. Jednak sześć lat temu zamieniła Pani wybieg na rolę w "Plebani". Nie żałuje Pani dziś tej decyzji?
Nie, zresztą nadal zdarza mi się jeszcze wyjść na wybieg, brać udział w imprezach związanych z modą. Poza tym wiadomo, że nie można być modelką całe życie, a aktorstwo jest zajęciem przyszłościowym. Jestem jednak niespokojnym duchem i trudno przewidzieć, co jeszcze wymyślę.

Scenarzyści docenili Pani umiejętności na wybiegu, bo Irka wkracza powoli w świat mody...
Moja rola się rozwija. Miałam sesje zdjęciowe i jestem już w agencji modelek. A nawet pojechałam do Warszawy, aby tam rozpocząć pracę w tym zawodzie. Oczywiście pojawiły się konflikty z mężem. To przecież mała wieś, a zdjęcia są dosyć odważne, więc muszą ludzi bulwersować. W każdym razie coś się wreszcie dzieje w życiu Irki, która przestała być wyłącznie dziewczyną do podawanie piwa za trzy pięćdziesiąt.

Wciąż ma Pani piękną figurę. A co ze słodyczami, które tak Pani lubiła?
Niestety, nadal są moim nałogiem. Często zajadam swoje problemy, smutki albo rozterki. Jak pozwolę sobie na odrobinę słodkości, od razu widzę, że mi policzki rosną. Słodycze to moja zguba. Nie wyglądam grubo, ale muszę się strasznie pilnować i trzymać w ryzach. W takich momentach stawiam przed sobą lwie butle wody i mówię: trudno...

W sytuacjach kryzysowych niektórzy wolą wyjść do ludzi.
Aktorka mówi, że jest jak kot - lubi chodzić własnymi drogami. Mam usposobienie kota. Nie znoszę, jak mnie ktoś osacza, bo to mnie męczy, peszy i wtedy uciekam. Najbardziej cenię swobodę. Wiecznie chadzam własnymi drogami i lubię prywatność. Czasami wolę pobyć po prostu sama.

Ma Pani jakieś miejsce, do którego ucieka?
Jedynym miejscem, gdzie mogę być naprawdę sama, jest samochód. I podczas moich krótkich podróży do pracy albo z pracy, w tej małej przestrzeni, kiedy mogę zostać tylko z muzyką, myślę o wielu sprawach i odpoczywam. Jazda samochodem sprawia mi wielką przyjemność i bardzo mnie odpręża. A że jeżdżę bezpiecznie, to kiedy są warunki, szeroka droga, pozwalam więc sobie na małe szaleństwo szybkości. Zastrzegam, że bez fajerwerków i łamania przepisów!

Słucha Pani muzyki, ale swoje umiejętności gry na skrzypcach i fortepianie zaniedbała Pani.
To prawda i trochę żałuję, że już nie gram na fortepianie czy skrzypcach. Ale wiadomo, że jak się regularnie nie ćwiczy, potem nie bardzo już to wychodzi. Kiedy czasem rodzice proszą, żebym zagrała, to już nie jest to. Szybko wychodzi się z wprawy.

Pani córeczka Wiktoria w maju idzie do pierwszej komunii. Lubi oglądać mamę na ekranie?
Oczywiście. I bardzo mi kibicuje. Wiktoria dużo mówi, komentuje i przeżywa wszystko, nieważne, czy ogląda bajkę, film, czy serial. Zabawne, że dziecko zauważa zupełnie inne rzeczy, niż dorośli. Najczęściej oglądając "Plebanię", chichocze z moich serialowych perypetii.

Rozmawiała Teresa Gałczyńska





ZASTRZYK ADRENALINY

(Kurier TV Nr 25 - 19.06.2006)

0 serialu, szybkich samochodach, trudnych cechach charakteru 1 wakacyjnych planach wyjazdowych rozmawiamy z piękną i sympatyczną Irką z "Plebanii", czyli Małgorzatą Teodorską.

W "Plebanii" grasz już kilka lat Nie czujesz się trochę zmęczona, znudzona?
Ostatnio moja rola bardzo się "rozbudowała" i postać Irki jest intensywnie eksploatowana w serialu. A ponieważ wcześniej nie miałam okazji nigdzie zagrać, to dla mnie cały czas jest dobra szkoła aktorstwa. W związku z rozwinięciem mojej roli spotykam na planie coraz więcej nowych sytuacji, coraz więcej wyzwań. W ten sposób nabieram doświadczenia i praktyki, a jednocześnie nie mam szansy znudzić się graniem Irki. Dodatkowym plusem jest wspaniała atmosfera na planie. Wszyscy jesteśmy naprawdę zżyci ze sobą. To taki mój drugi dom. Oczywiście, chciałabym zagrać też coś innego, choćby po to, aby się sprawdzić. Fajnie byłoby spróbować swoich sił na przykład w filmie kinowym.

Podobno jesteś wielką fanką motoryzacji...
Tak, to jest mój konik Zawsze interesowały mnie dobre samochody. Znam wszystkie nowinki, wiem ile jest koni pod którą maską, jeżdżę na wystawy. Sama uwielbiam jeździć samochodem, a nawet pościgać się. Zastanawiam się nawet, czy by nie zająć się motoryzacją od strony dziennikarskiej. Mogłabym na przykład testować różne marki, a potem opisywać jak reagują, jak się zachowują w odpowiednich warunkach. Po prostu fajne samochody mnie kręcą. To moja pasja.

Czym jeździsz?
"Miniakiem", czyli mini cooperem. Jest szybki i zwinny, zupełnie jak ja (śmiech).

Lubisz szybką jazdę. Ile mandatów zapłaciłaś"?
Ani jednego. Co prawda lubię czasami wcisnąć pedał gazu, ale nie robię głupot w stylu ścigania się po mieście i skakania z pasa na pas. Żeby poczuć prawdziwy przypływ adrenaliny, wyjeżdżam poza Warszawę, gdzie mogę poszaleć. To mnie odpręża. Jestem wtedy sama, ze swoimi myślami, a przede mną droga. Uwielbiam to.

Często mówisz o sobie, że jesteś "w gorącej wodzie kąpana". Nie przeszkadza ci to w życiu?
Czasami przeszkadza. Nie potrafię się do pewnych rzeczy zdystansować. Jeśli czegoś chcę, to musi to być już! Nie zdążę się bliżej przyjrzeć i zastanowić, czy na pewno tego chcę i czy to mi nie zaszkodzi. Doskonale sobie zdaję sprawę, że ta cecha może mnie wpędzić w kłopoty, ale pracuję nad tym. Walczę z takim podejściem szczególnie na płaszczyźnie życia prywatnego, bo wiem, że nic dobrego z tego nie wynika.

Jakie masz plany wakacyjne?
Na pewno wybiorę się na tydzień do Turcji z moją córką Wiktorią, ze znajomymi i ich dziećmi. To będzie taki rodzinny wypad. Potem na dwa tygodnie wyjadę do Egiptu z trzema przyjaciółkami na babski urlop. Marzy mi się też Brazylia, ale jeszcze nie wiem, czy starczy mi czasu i czy dam radę, chociaż bardzo bym chciała.

Rozmawiał Krzysztof Lis




PIWO NA PLEBANII

(Tele Tydzień Nr 4 - 23.01.2006)

Z zawodu jest modelką. Poznaje tajniki reklamy, w przyszłości planuje studia w szkole aktorskiej.
W "Plebanii" gra Irkę.


Jak to się stało, że młoda modelka trafiła do serialu?
Pewnego dnia do agencji modelek, z którą współpracowałam, przyszli filmowcy. Po rozmowie zaproponowali reportaż o mojej rodzinie. Po jego emisji otrzymałam zaproszenie na casting. Byłam potwornie zdenerwowana, zapomniałam tekst i ratowałam się własnymi słowami. Przez dwa miesiące panowała cisza, aż tu nagle przyszła wiadomość, że wygrałam.

Praca modelki pomogła pani w aktorstwie?
Zdecydowanie tak. Aparat fotograficzny różni się wprawdzie od kamery, ale nie bałam się tego spotkania. Pomogła mi pewność siebie.

Jest Pani młodą mamą. Udaje się godzić pracę z obowiązkami rodzicielskimi?
Tak, jestem bardzo szczęśliwą mamą. Nie wyobrażam już sobie życia bez Wiki, która jest bardzo mądrą dziewczynką. Nie wiem też, jak poradziłabym sobie z pracą, nauką i macierzyństwem, gdyby nie pomoc rodziców. Teraz jest łatwiej, bo Wiktoria chodzi do przedszkola, a wkrótce pójdzie do szkoły. Staje się już samodzielna.

A jak reaguje, kiedy widzi Panią na ekranie?
Lubi mnie oglądać. Robi to głównie w towarzystwie babci. Kiedyś w przedszkolu zapytana o zawód swojej mamy, odpowiedziała: moja mama sprzedaje piwo na plebanii. Tak mnie opisała, ale zapomniała dodać, że jestem aktorką. Zauważam, że jest dumna ze mnie, zwłaszcza, kiedy dzieci pytają, czy bywa na planie. A zdarza się, że towarzyszy mi w pracy.

Komentuje Pani grę?
Jasne. Robi to głównie wtedy, gdy grana przeze mnie scena wymaga emocji, a czasami płaczu. Natychmiast pyta, dlaczego było mi smutno i dodaje, że mam ją, kochającą córeczkę.

Pamięta Pani swoje pierwsze kroki w aktorstwie?
Było ciężko! Wszystkiego uczyłam się podczas realizacji zdjęć. Atmosfera na planie "Plebanii" jest jednak wspaniała i wszyscy mi pomagali.

Co sprawiało Pani najwięcej trudności?
Oswojenie się z myślą, że patrzą na mnie ludzie, a ja muszę być naturalna. Teraz polegam na swojej spontaniczności, ale gdy mam scenę, że gesty i wyraz twarzy odgrywają dużą rolę, to próbuję przed lustrem.

Rozmawiała: Alicja Kluczak



ZNÓW JESTEM WOLNA

(Tele Tydzień Nr 2 - 5.01.2005)

Była 20-letnią modelką, gdy wygrała casting do roli Irki. Miała to być rola epizodyczna. Dzisiaj romans Irki i Jerzyka Tośka jest jednym z głównych wątków serialu "Plebania".

W jaki sposób młoda modelka może trafić do serialu?
Do naszej agencji modelek przyszli kiedyś dwaj filmowcy, którzy po rozmowach nakręcili ze mną i z moją rodziną reportaż. Potem dostałam zaproszenie na casting. Pamiętam, że były to walentynki. Byłam zdenerwowana i podczas przesłuchania nie pamiętałam tekstu, więc mówiłam własnymi słowami. Nie miałam dużych nadziei. Dopiero po dwóch miesiącach przyszła wiadomość, że wygrałam!

Rola Irki przez te dwa lata bardzo się rozwinęła. Jak Ci się teraz gra?
Na początku bardzo mi pomagali aktorzy, m.in. pan Matuszak, pani Dykiel, pani Machała - Krzemińska. Ostatnio nie byłam pewna, jak sobie poradzę ze scenami romantycznymi, pełnymi pocałunków i czułości. Na szczęście okazało się, że mam wspaniałego partnera, z którym nie tylko świetnie się rozumiemy, ale Wojtek (Wojciech Błach) wprowadza taką miłą atmosferę na planie.

Co takiego robi?
Cały czas mnie rozśmiesza, wspaniale się bawię i zapominam o skrępowaniu, o barierze, którą muszę pokonać.

Prywatnie jesteś mamą pięcioletniej córeczki?
Nareszcie nadszedł moment, że mogę o tym swobodnie mówić. Nie pocę się i nie mam nerwowych tików Dawniej tak bywało. Z powodu ciąży musiałam przerwać naukę w liceum, urodziłam Wiktorię w siedemnastym roku życia. Potem wróciłam do szkoły i zrobiłam maturę. Miałam też męża, ojca Wiktorii, ale niedawno otrzymaliśmy rozwód. Jestem znów osobą wolną i zdałam sobie sprawę, że mało która dziewczyna w moim, wieku może mieć obok tak ponad wiek mądrego przyjaciela, jakim jest moja córeczka.

E.S.W

wrc