ODPOCZYWA PRZY DOBREJ KSIĄŻCE
(Tele Tydzień Nr 4 - 24.01.2011) Chciałabym, żeby Julia znalazła bratnią duszą i przestała funkcjonować jako samotny biały żagiel - mówi o swojej bohaterce.
Czy ma Pani jakieś postanowienia noworoczne? Jakiś czas temu przekonałam się, że robiąc tego typu postanowienia, siły i samozaparcia wystarczy zaledwie na miesiąc, a potem wszystko bierze w łeb, dlatego ich nie podejmuję. Nie planuję długofalowo, tylko staram się żyć na bieżąco. Na koniec roku można sprawdzić, na ile udało nam się wytrwać w tym, co sobie wcześniej założyliśmy. Dla Julii Bazińskiej, która do niedawna piastowała urząd burmistrza Hrubielowa, końcówka roku nie należała do łatwych. Pożegnała się ze swoją funkcją. Przegrała z kretesem. Może zabrakło jej argumentów, a może siły przebicia?... Jedno jest pewne, w przeciwieństwie do kontrkandydata walczyła o utrzymanie swojego stanowiska uczciwie. Plany powrotu do szkoły nie powiodły się. Obecna pani dyrektor, zasłaniając się brakiem etatu nie pomogła koleżance... To było do przewidzenia. Trudno się dziwić. Ceniony i lubiany przez uczniów oraz personel szkoły pedagog, stanowi dużą konkurencję dla pozostałych pracowników. Pani dyrektor ma tego świadomość, dlatego w obawie o własny stołek kulturalnie kwituje koleżankę po fachu. Niestety, w życiu ludzie często postępują podobnie. Co teraz? Nie wiem. Chciałabym, żeby zło zostało ukarane. Wyjaśniła się sprawa wyborów, wyszło na jaw oszustwo, jakiego dopuścili się ludzie Tracza (Dariusz Kowalski), czyli to, że cała sprawa została przez niego ustawiona. Tak byłoby najlepiej. Jak będzie, okaże się już wkrótce. Mam nadzieję, że scenarzyści intensywnie nad tym pracują. Co wypełnia Pani czas w długie zimowe wieczory? Najczęściej spacery z moim psem i dobra lektura. W tej chwili czytam książkę Agaty Tuszyńskiej "Oskarżona: Wiera Grań". Dużo słyszałam na temat tej historii i byłam jej bardzo ciekawa. Rozmawiała Maria Ostrowska
|